wanak

Twój nowy blog

           Co takiego? Kto go sobie może stworzyć? Doradców jest pełno, ale po stronie wydatków. Można zaoszczędzić prawie każdą wymyśloną kwotę. Dla dobrego samopoczucia można zrezygnować z zakupu nowego Jumbo Jeta. Oszczędzać trzeba mieć z czego. Eksperci tak jakby zapomnieli o tym fakcie. Kiedy jest oszczędzanie, a kiedy to jedynie gimnastyka z dopinaniem budżetu? A może ktoś poradzi jak odłożyć  na wakacje z 634,- złociszy i nie mieszkać pod mostem. Owszem sprawa z pewnością dotyczy i tych, którzy mają do swojej dyspozycji wielokrotność tej kwoty. Mając dochód w postaci kilku tysiączków można podyskutować o gospodarności. Bez nich cała dysputa traci sens. Staram się nie myśleć co będzie dalej. Dziś jeszcze widzę i daję sobie jakoś radę, ale czy na tym ma polegać życie w naszym kraju. Niemoralnie niskie uposażenia i zachłanność państwa sprawnie niwelują wszelkiego rodzaju próby wydostania się z dołka. 

     Hm. Protesty? Jakie tam protesty? To tylko następna grupa cwaniaków chce się dorwać do koryta. Czyż byśmy tego nie przerabiali wielokrotnie? Zawsze pomagało jedynie chwilowo i to tylko troszkę. Kto inny pociąga za sznurki. Kto inny nadstawia głowę. 

          Postępująca emancypacja i "równouprawnienie" z pewnością doprowadzi do zmiany zasad. Olbrzymie tempo życia i zachłanność na jego efekty też nie pozostaje bez znaczenia. Myślę, że z czasem miejsce małżeństwa zajmie rodzina. To ona jest podstawą, a nie układ prawny. Upadnie też dzięki temu standard monogamii. Wszystko będzie sprawą wolnego wyboru, a przywileje i obowiązki powstawać będą z chwilą pojawienia się dzieci z takich związków. Już teraz coraz częściej małżeństwa są bardziej polisami asekuracyjnymi niż rodzinami. Modele wypracowane przez wieki przestają przystawać do dzisiejszych czasów. A prawo? No cóż skoro mają być małżeństwa homoseksualne to znaczy, że już się zaczęło. Prawo można zmienić. Zakazy i nakazy religijne trzeba będzie czyś zastąpić. Mamy coraz mniej czasu dla siebie i bliskich. To jakie będą skutki jest związane z poziomem świadomości społecznej. Demokratyzacja życia w końcu wymusi zmiany. W zamierzchłych czasach decydowali za nas możnowładcy świeccy i religijni. Jest tak do dziś, ale pomału zostaje nam zwracane prawo do samodecydowania. Obecnie mamy dyktat większości nad mniejszością. Te bariery też w końcu upadną. 

         Są po obu stronach. Czasem trudno zrozumieć ich intencje. Jaki mają cel? Wydają się być końcami tego samego kija. Jaki ma interes kibol z obitego pyska? Wszystko wydaje się jedną wielką śiemą. Powiadają, że za darmo nikt nawet nie chce w mordę lać. Policji płacimy my. Kto płaci kibolom? Kto tak na prawdę zyskuje na niepokojach? W policji śmietankę z zadym spija generalicja. Kto ją spija po stronike kiboli? Dopiero odpowiedzi na te pytania dadzą nam możliwość zrozumienia mechanizmu powstawania tych drak. A być może okażre się, iż za wszystkim stoją ci sami ludzie i doją z całej draki porządną publiczną kasę. Coś na wzór "strażaków podpalaczy".

       Znowu daje znać o sobie odwieczny konflikt pokoleń. Nawet w tym temacie czuć to. Przecież o tym czy ktoś siedzi przy kompie nie decyduje wiek lecz jego własna ciekawość i chęci. Jest wielu młodych, których znajomość komputera kończy się na umiejętności włączenia i uruchomienia gry. Jak wiadomo w komputerze trudno jest coś popsuć, a ludzie po pięćdziesiątce mają więcej czasu na reinstalację systemu. Nie ma to jak praktyka. Buszowanie w sieci w poszukiwaniu znajomych też nie jest domeną li tylko młodzieży. Oni mają swoich pod ręką w przeciwieństwie do do osób s półwieczem na karku. Co do strachu przed włączeniem komputera dotyczy wszystkich atechnicznych. Oni już tak mają nawet z odpaleniem odkurzacza. Tu też wiek nie ma znaczenia. 

       Bywa i tak bywa i inaczej. Z pewnością nie jest tak jak sądzi większość. To czy singiel jest wykorzystywany ponad swoje obowiązki zależy jedynie od jego asertywności. Wykorzystywanie przez pracodawców różni się jedynie argumentacją. Ludzi posiadających rodziny zmusza się uderzając w odpowiedzialność za swoich bliskich. O ile singiel nie ma tego bagażu i pozostanie po godzinach właściwie nic nie zmienia w jego życiu o tyle dla pozostałych to problem. Czy z tego powodu musi robić więcej niż inni? Nie. Zostaje bo chce. Singlowi jest łatwiej odmówić, albo nawet zmienić pracę. Nie musi przecież zapewnić ciągłości finansowania rodzinie. Jak wynika z doświadczenia pracoholicy wcześniej czy później zostają singlami, ale to osobna kategoria. Chyba nie istnieje jeden gotowy schemat w tym temacie. 

    Tak na prawdę nie wiem. Trzeba by się przekonać. Choć mam kilka niespełnionych  marzeń to życie stworzyło też wiele potrzeb dla przeciwwagi. Mam jedną nadzieję, że bym nie oszalał i zaczął od załatwienia niedokończonych spraw. Pieniądze duże, wielkie czy małe to tylko pieniądze. Okazuje się jednak, że nie wszystko daje się za nie kupić. Mawiają, iż szczęścia nie dają, ale trudno bez nich żyć. To tylko połowa prawdy. Wszystko zależy od miejsca egzystencji. Jest jeszcze przestroga aby uważać na to czego się sobie życzy. Co dla jednych jest zbawieniem innym może przynieść jedynie troski. Najpiękniejszym w życiu jest zdobywanie. Po osiągnięciu celu zostaje jedynie pustka. Wiedzą o tym górołazi. Gdy nie ma następnego wyższego szczytu trudno jest zaspokoić duszę zdobywcy. Myślę, że tak samo jest z wybrańcami losu LOTTO. Ponoć do pieniędzy trzeba się urodzić, a tacy zwykle nie opierają się na wygranych. Zachować złoty środek między umiarem, szpanem to wielka sztuka. Czy jestem na nią gotowy? Życie pokaże. Jak na razie oprócz dwóch wielkich przegranych tego roku wygrałem jedną cenniejszą od wszyskich wygranych w totka. Mam wnuka!!!

   Osobiście nie widzę nic zdrożnego we wstępowaniu do tego typu sklepów. Tysiące lat indoktrynacji i wmawiania ludziom kanonów na temat seksu skutecznie doprowadziły do wynaturzeń i dewiacji. A przecież to chyba najpiękniejsza sfera życia. Jakoś nikt nie protestuje przeciwko sklepom z militariami i nikt nie mówi o skrępowaniu przy wstępowaniu do nich. Kult zabijania przewyższa swą mocą kult życia. Tak można określić religie wywodzące się z Judaizmu wraz z nim samym. Najlepiej się rządzi społeczeństwem będącym stale w poczuciu winy. Umieszczenie wolnego seksu w kategorii grzechu daje niemalże stuprocentową pewność uzyskania pożądanego skutku. Niestety nie przewidziano jednak upadku ciemnogrodu. Żyjemy w erze informacji choć wielu możnych tego świata wolało by erę dezinformacji. Tak jak w puzzlach tylko jeden układ kawałków pasuje do siebie i przy powszechności dostępu do wszystkich elementów trudno będzie wmówić wszystkim, że jest inaczej. Pozostają niestety odczucia wpajane od dziada pradziada. Sex jest be. Jeszcze trochę wody w Wiśle upłynie zanim to twierdzenie zniknie na stałe. Biznes ma to do siebie, że żywi się potrzebami większości. Sądzę, że i ta branża przestanie być kojarzona ze "zbokami". Są zabawki do gry wojnę czemu by miało zabraknąć do miłosnych igraszek.

       To nie tylko parodia Adolfa H. Gdy tak dobrze popatrzeć ludzi tego pokroju jest wszędzie pełno. Nie ma znaczenia status w hierarchii służbowej. Nie należą do demokratów. Chcą za wszelką cenę realizować swoją własną wizję świata i czerpać z niego garściami. Dyskusje na ich temat nabierają temperatury gdy trafi swój na swego. Posada to tylko pretekst w całej tej przepychance. Nie ma się co oszukiwać. Sami poszkodowani prowokują sytuacje do poruszonych w temacie zachowań. Służalczość, kablowanie, kombinowanie jak tu nic nie robić i wziąć wypłatę, robienie kariery na „piękne oczy”. Trzeba pamiętać, że przyzwyczajenie to druga natura człowieka. Jakich sobie wodzów wychowamy takich będziemy mieli. Wystarczy wziąć przykłady ludzi, którzy awansowali. Z dnia na dzień przestają być dobrymi kolegami w pracy i stają się takimi samymi jak ich szefowie. Co prawda nie jest to reguła i na szczęście istnieją organizatorzy pracy opierający swoje działania na zdrowych zasadach. Innym problem to dokładne określenie gdzie zaczyna się mobbing, a kończy zwykłe egzekwowanie wykonywania obowiązków pracowniczych bądż przygody miłosne. 

     Swego czasu takie posunięcia nazywano kaczyzmem. Jak widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Gdyby tak pojawiła się stronka "Strzelamy do kaczek" za czasów zasiadania w fotelu prezydenta Ś.P. Lecha czy tę obecni nadgorliwcy tak samo by zareagowali, a działacze PO wyrażali dezaprobatę w sprawie niestosowności? Politycy to nacja, która dla ukrycia niewygodnej prawdy jest w stanie unicestwiać całe narody, a co dopiero taką stronkę w necie. ABW nie jest państwem w państwie lecz działa na konkretne zlecenia rządu. Cały czas pokutuje w świadomości władzy pojęcie wolności słowa z zamierzchłych czasów "realnego socjalizmu" mówiące o tym, iż każdy ją ma, ale u siebie w domu. Stara prawda też mówi o tym, że skonsolidowane społeczeństwo jest zagrożeniem dla wszelkiej władzy. Stąd się wzięło powiedzenie dziel i rządź. Nie chodziło w nim bynajmniej o sprawiedliwy podział dóbr. Tak się dzieje od zamierzchłych czasów. Męczą mnie te gierki za pieniądze podatników. Ludzie i tak swoje wiedzą i nawet jeżeli pozamykają im wszystkie portale krytyczne dla władzy dadzą sobie radę z wymianą informacji i poglądów. Kiedyś miarka się przebierze tylko najbardziej zainteresowani nie będą znali czasu i powodu. Obudzą się z ręką w nocniku zastanawiając się dlaczego jest tak źle skoro jest tak dobrze. Bywało tak drzewiej i jak sądzę będzie się zdarzać nadal. Władza oślepia i ogłupia. Wiedzą o tym cwaniacy żerujący na jej kompleksach i sprytnie unikający wprzęgnięcia w jej działania. 


  • RSS