wanak

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: malzenstwo

          Postępująca emancypacja i "równouprawnienie" z pewnością doprowadzi do zmiany zasad. Olbrzymie tempo życia i zachłanność na jego efekty też nie pozostaje bez znaczenia. Myślę, że z czasem miejsce małżeństwa zajmie rodzina. To ona jest podstawą, a nie układ prawny. Upadnie też dzięki temu standard monogamii. Wszystko będzie sprawą wolnego wyboru, a przywileje i obowiązki powstawać będą z chwilą pojawienia się dzieci z takich związków. Już teraz coraz częściej małżeństwa są bardziej polisami asekuracyjnymi niż rodzinami. Modele wypracowane przez wieki przestają przystawać do dzisiejszych czasów. A prawo? No cóż skoro mają być małżeństwa homoseksualne to znaczy, że już się zaczęło. Prawo można zmienić. Zakazy i nakazy religijne trzeba będzie czyś zastąpić. Mamy coraz mniej czasu dla siebie i bliskich. To jakie będą skutki jest związane z poziomem świadomości społecznej. Demokratyzacja życia w końcu wymusi zmiany. W zamierzchłych czasach decydowali za nas możnowładcy świeccy i religijni. Jest tak do dziś, ale pomału zostaje nam zwracane prawo do samodecydowania. Obecnie mamy dyktat większości nad mniejszością. Te bariery też w końcu upadną. 

    Mówi się o trwałości związków przez statystykę. Niestety liczby te są obarczone dużym marginesem błędu, Nic nie wiadomo o małżeństwach papierowych, które istnieją tylko ze względu na skomplikowany system prawny i nic nie mają wspólnego z normalnym małżeństwem. Poza tym małżeństwo to jeszcze nie rodzina. 

   Kontrakt małżeński nie jest gwarancją szczęścia i trwałści związku, a szczęśliwe pary równie trwale pozostaną ze sobą nawet bez jego podpisania. To wspólne cele i uczucia ich wiążą a nie papier. 
    Myślę, żę bardzo mało wiemy na ten temat ze względu na silne oddziaływanie kościoła. Zbyt wiele opinii przyjmujemy za pewnik bez zastanowienia.  
    Jak można krzewić miłość i jednocześnie jej ne uznawać? NIe widać tu hipokryzii? 
     Myślę,że zazdrość kieruje ludźmi w kreowaniu opinii na ten temat.  Nie mogą znieść tego, żę istnieją szczęśliwe pary bo chcą a nie muszą. Dbają o siebie nawzajem choć nic ich do tego nie zmusza. To jest to czego bardzo często brakuje małżeństwom. Czyż nie ma programu do walki z przemocą w rodzinie? Czy te zdarzenia to tylko mikroskopijny problem? Dla wielu z tych par lepszy był by konkubinat. Umożliwił by proste rozstanie, a tak trwają uwiązani papierkiem i fałszywym pojęciem trwałości. 
    Pozwólmy wybierać formę współistnienia samym zainteresowanym i nie osądzajmy ich wyborów. A tak w ogóle to są razem dla nas czy dla siebie i ewentualnrgo potomstwa?
    

  • RSS