wanak

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: praca

       Bywa i tak bywa i inaczej. Z pewnością nie jest tak jak sądzi większość. To czy singiel jest wykorzystywany ponad swoje obowiązki zależy jedynie od jego asertywności. Wykorzystywanie przez pracodawców różni się jedynie argumentacją. Ludzi posiadających rodziny zmusza się uderzając w odpowiedzialność za swoich bliskich. O ile singiel nie ma tego bagażu i pozostanie po godzinach właściwie nic nie zmienia w jego życiu o tyle dla pozostałych to problem. Czy z tego powodu musi robić więcej niż inni? Nie. Zostaje bo chce. Singlowi jest łatwiej odmówić, albo nawet zmienić pracę. Nie musi przecież zapewnić ciągłości finansowania rodzinie. Jak wynika z doświadczenia pracoholicy wcześniej czy później zostają singlami, ale to osobna kategoria. Chyba nie istnieje jeden gotowy schemat w tym temacie. 

      Jak to nakczęściej bywa racja laży gdzieś po środku. NIe wiadomo co gorsze, utrata dochodów czy kontaktu z dziećmi.  Problem jest mocno złożony.Z jednej strony postęp technologiczny generuje powstawanie nowych obciążeń finansowych, a z drugiej rośnie ilość zagrożeń czychających na młodego człowieka. Mówi się o matce, bo to jej święto ale tak w zasadzie sprawa dotyczy obojga rodziców. Źle się dzieje gdy domownicy widują się od przypadku do przypadku. Umiar to jest to czego nam tak na prawdę brakuje. Nie jest problemem sama praca mam, lecz ilość czasu na to poświęcanego. Stale nieobecny rodzic po jakimś czasie staje się tylko bankomatem. Najważniejsze jest stworzenie azylu do którego wszyscy domownicy będą chętnie wracali, a reszta to tylko środki do tego celu wyłączywszy oczywiście skrajności. 

           Na zakończenie wszystkiego najlepszego Mamom w dniu ich święta. 

          Dylemat nie do rozwiązania w naszych warunkach prawnych. Zawód, stary jak świat. Nie zawsze uważany za niemoralny. Tak właściwie na ten temat powinni się wypowiedzieć socjologowie, seksuolodzy, lekarze i filozofowie. Prawnie w Polsce prostytucja nie jest zabroniona, ale zabronione jest czerpanie korzyści majątkowych z cudzego nierządu. I w tym problem. Ustanawiając opodatkowanie prostytucji państwo stało by się przestępcą w myśl własnego prawa. Z drugiej strony pozbawiając prawa do opieki przedstawicielki i przedstawicieli tegoż zawodu państwo okazuje się być niewiarygodnym łamiąc zasadę równości.

Paradoks goni paradoks. Nawet pomijając histerię różnych środowisk kulturowych sprawa nie jest łatwa. Sprawa taryfikatora? Kasy fiskalnej? Wysokości VAT? Kontroli ? 
        Z praktycznego punktu widzenia należało by jednak zalegalizować ten proceder. Otworzyło by to drogę do większej kontroli medycznej, co nie jest bez znaczenia. Obawy o rozbite rodziny można włożyć między bajki. To tylko biznes. 
        Ponoć żadna praca nie chańbi. Czemuż ten zawód miałby być umiejscowiony między złodzielem bandytą i mordercą. Jest usługą opartą na dobrowolności obu stron. Mówi się, że stwarza patologię. Figę prawda. Patologie zdarzają się i będą się zdarzały bez względu na istnienie tego zawodu. 
       Choć nigdy nie korzystałem z takich usług to mam trochę rozeznania. Przez 10 lat byłem kelnerem w waeszawaskich restauracjach. Poznałem zarówno klijentów jak u usługodawców. 
      Osobiście nie uznaję płatnego sexu, ale jeśli ktoś ma ma taki ochotę to jego sprawa. W końcu mamy wolność wyboru. 
    
       

Trochę niefortunny tytół , ale problem wart rozpatrzenia . W dobie równouprawnienia nareszcie możemy odsapnąć od ciągłych polowań . Wszak kobiet jest więcej , jak chcą niech sobie pracują . Kpńczy się era matki Polki , a byc może zaczyna ojca Polaka .A co , w przyrodzie znane są takie przypadki . Weźmy chociażby strusie czy koniki morskie . A tak poważnie nie widzę problemu . To raczej zaszłości kulturowe . Bardzo krzywdzące jest podejmowanie tego tematu za pomocą  w.w . tytułu . Z góry narzuca negatywny sposób patrzenia na problem , a właściawie go wywołuje. Natura nie lubi próżni . Widać to po przyroście naturalnym . Nie trzeba wojny , żeby nas ubywało . Jeszcze kilkadziesiąt lat i jeżeli faceci się nie będą chcieli zająć dzieciarnią , a nasze panie skutecznie wyprą ich z ryku pracy , pojęcie rodzina straci jakiekolwiek znaczenie . Dzięki działaczkom na rzecz równouprawnienia kobiet mamy pojęca typu "kura domowa" zamiast "strażniczki ogniska domowego " . Nie zauważyłem takiego podejścia u mężczyzn . Co prawda nie jest to komfortowa sytuacja , ale dobro rodziny jest najważniejsze . Pochodzę z epoki dzieci z kluczem na szyi , ale młodych rodziców . Teraz prokreacja następuje w coraz to póżniejszym wieku, a wielokrotnie nigdy nie następuje . Dlatego też nie widzę problemu w tym kto zajmie się domem , a raczej kto i dla czego kreuje tak wredne opinie na temat tego zajęcia. Komu zależy na rzuceniu na rynek pracy dodatkowej siły roboczej i przez to zdegradowniu roli już pracujących . Jak widać skutki sztucznego kreowania stylu życia mogą wiele namieszać . Mogą zniweczyć dorobek setek pokoleń . /wanak/


  • RSS